"Na drodze mojego życia"
aktorstwo/ dziennikarstwo- niepotrzebne skreślić. Niepotrzebne czyli które? Ktosia. 2006-11-04 08:50:01 skomentuj (8)
Szaleństwo!
Nie wiem co piszę...alkohol uderza do głowy...głupia jestem (?) Ktosia. 2006-10-13 20:03:03 skomentuj (1)
Na rozdrożu religijnym...
Moherowa doba u mnie przeminie jako wielki znak zapytania. Od kilku dni to co gnieździ się w najgłębszej części duszy bezwzględnie spędza mi sen z oczu. Bo w co ja do cholery wierzę? I w ogóle co się ze mną dzieje? Potrafię tygodniami żyć nie myśląc o Bogu, być z dala od Niego, ale są chwile kiedy czuję pustkę i brakuje mi Jego obecności, a czyjej konkretnie? Kryszny!Dopiero po kilku wersach Bhagavad-gity tudzież innego dzieła tego pokroju czuję, że coś się zaczyna wypełniać, znika pewnego rodzaju pustka.
Spokój.
Znów żyję bez jakichkolwiek atrakcji religijnych, oschle czytam fragmenty Pisma Świętego- z ciekawością, acz bez umiłowania.
A czym jest Ruch Świadomości Kryszny? Sektą? Religią? Jeżeli prawdą jest to co niektórzy ośmielają się publikować w szanownej cyberprzestrzeni, jeżeli nie jest to jedną wielką ściemą, to mam prawo się bać. I boję się. Ale to co nazwałam strachem jest bezsilne wobec uczucia zupełnie innego, które ciągnie mnie w stronę Świętych Ksiąg, mantrowania i medytacji.
Ktosia. 2006-09-29 17:58:40 skomentuj (1)
.Rutyna. (?)
Czyżby? Napisać rutyna oceniając życie to zaszufladkować je, obrażając przy okazji bezbrzeżnie (co za składnia!). Teraz "grzecznie, ale stanowczo upraszam liczne zastępy bliźnich" o zastanowienie się czy lubią być obrażane. Muszę kontynuować? Chyba nie, ale prymitywnie napiszę, że skoro Szanowni Państwo obrażani być nie lubią to na jakiej podstawie ujmują innym? Koniec części pouczającej.
***
Tak więc rutyny nie ma. Rutyny brak. Popadam w psychozę. Wariuję. Dygoczę 24h na dobę, będąc przy tym szczęśliwa. Nawet nie wiecie jak dobrze jest posiąść umiejętność cieszenia się z czegoś czego nie ma. Wytłumaczcie mi tylko dlaczego ja jestem TAKĄ frajerką? Pokpiwają ze mnie wszyscy i wszystko. Nawet los mi wepcha resztki radości i smutek najlepszej jakości. Jest co raz gorzej. Moja wyobraźnia galopuje do przodu, życie mija, a ja nie wiem co się dzieje. Zagubiona totalnie. Chcę poniedziałek. Może będzie łatwiej. 8-13:30 szkoła, 14- obiad, 14:30- 16:00 odrabianie lekcji, 16:30- 20:00 zajęcia dodatkowe...koniec realnego życia. Rozpoczynają się zabawy z wyobraźnią, marzeniami, jednym słowem literatura do późnych godzin nocnych, następnie spać i kropeczka, lub inny znak interpunkcyjny kończący zdanie- kolejny kupon odcięty.
Boże! Co ja robię?! Piszę, że życie nie jest rutyną, a później rozkładam dzień na części pierwsze! Wariactwo! ...nie, żyie nie jest rutyną, choćby każda jego minuta była dokładnie przez nas zaplanowana. A może ja po prostu nie chcę żeby ono było rutyną?
***
Boję się. Jedyne czego jestem pewna to ogromny strach...ja nie chcę niczego ani nikogo tracić...nawet tych rozplanowanych dni.
***
P.S. Dlaczego przyszło mi do głowy bycie Dominiką? Czyżbym nie chciała być sobą- blondynką o inicjałach H.Sz.? ... Ktosia. 2006-09-24 09:44:42 skomentuj (4)
...
Cholerny deszcz. Znów pada. Znów usypiam, pijąc kawę, w rytm Let`s fall in love (kochajmy Diane Krall! :). A bidna Kasia pewno kona na łożu, skręcając się w gorączce i heroicznych bólach. No i czemy TACY też chorują? I czemu ktoś puścił bujdę, że Bóg jest jeden i sprawiedliwy? Po pierwsze to i tak mamy ich bez liku, a po drugie to no właśnie: czemu TACY też chorują? Życie jest kurna piękne! Ktosia. 2006-08-29 11:02:28 skomentuj (1)